środa, 12 września 2012

wywody szafowe


Tak samo jak kiedyś życzyłem sobie, by dostać list z Hogwartu, tak teraz marzę o tym, by moja szafa prowadziła do Narnii, bo boję się, że niedłgo skończę jak Ci z tych programów o sprzątaniu. Dokładnie wszystko przeliczyłem: 15 marynarek,13 par spodni, 19 swetrów (huh, serio?) plus miliard koszul, nie wliczając w to morza t-shirtów i rzeczy o niewiadomym przeznaczeniu.  ***Hehehehhe jeszcze akcesoria hehehehe***

Złapałem się na własnym szaleństwie już w czerwcu, gdy wróciwszy do domu zauważyłem, że dla rzeczy, które namnożyłem we Wrocławiu nie ma miejsca, bo istnieją jeszcze te z czasów liceum. A najgorsze (najlepsze?) w tym wszystkim jest to, że wszyyyyyystko mi się podoba, bo wszystko jest piękne, unikatowe, same pyszności. DEMYT. I jak tu rozwiązać mój problem? Nie mogę przecież czegokolwiek odłożyć do pudła z podpisem "nieokreślona przyszłość", albowiem przyszłość jest tu i teraz, "jest impreza i trzeba jakoś wyglądać" (całuski Kolbe :*) Wyrzucanie nie wchodzi totalnie w rachubę, gdyż "moda wraca", c'nie? Poza tym wciąż wspominam traumę z dzieciństwa, gdy moja matka spaliła na ogródku najpiękniejsze perełki jakie widziały moje młode oczy, pytając przy tym absurdalnie  "kto będzie w tym chodził?".
A może by tak zacząć sprzedawać? Huhuhu, moje serce chyba by pękło na miliard kawałków (tak jestem z tych osób, które przywiązują się do rzeczy, i do dziś trzymam karteczki z przedszkola i inne podobne szpargały). ~~Poza tym, mając przytłaczającą ilość wolnego czasu, mniej więcej co trzy dni tworzyłem nowy ciuch, jakby było mi mało. Pocieszające jest jedynie to, że MAM SIĘ W CO UBRAĆ. Ale.. jak żyć?(tu następuje kolejne tępawe "hehehe")  No nic, czekam na moje miliony i zafunduję sobie garderobę jak Mariah, może to pomoże.

I tak siedzę pisząc te głupoty, chociaż powinienem wszystko porządkować, a nade mną góruje zwał fatałaszków.
 Hehs, Roisin idealnie się tu wpasowuje.

8 komentarzy:

  1. rozumiem Twój ból doskonale, sama go podzielam i następnym zakupem jakiego dokonam to będzie olbrzymia szafa, w najgorszym wypadku zrobię z salonu garderobę (bo po co mi inne pokoje?!). o wyrzucaniu ubrań nie ma mowy! a jak ktoś ma coś wyrzucić, to ja to zgarniam, bo często trafiam na perełki, z których inni nie zdają sobie sprawy. ; )

    nie narzekamy, zbieramy na szafę!
    całusy!
    jesuswannatouchme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, z salonu garderobę, pięknie,
      co jest złego w życiu w szafie? ja bardzo chętnie, nie mam klaustrofobii, haha

      Usuń
  2. podziwiam, że chciało Ci się policzyć;) Ja mam ten sam problem i naprawde czasem nawet jakbym chciała to nie mam co wyrzucić, własna garderoba to by było spełnienie marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciało mi sie liczyc, bo nie chciało mi sie sprzatac : D

      Usuń
  3. Good blog, I love you leopard PhotoSoot, It's GREAT!!

    V

    OdpowiedzUsuń
  4. jak w ogóle można wyrzucać ubrania?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak Ty w tym wszystkim utrzymujesz porządek... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. no ja też mam problem z nie zamykającymi się szafami :<, teraz zrobiłem "porządki" uzbierało się trochę ciuchów niepotrzebnych, ale nie wyrzucę, chcę się z kimś wymienić! no może ewentualnie sprzedam, ale i tak za tą kasę kupię kolejne

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...